Teraz serio mam ostry, że tak powiem ''zapiernicz'', aż w sumię sama sobie współczuję. Egzaminy już w przyszłym tygodniu, a ja już od jakiegoś miesiąca jestem nimi zestresowana. Nauczyciele też zamiast pomóc tylko bardziej nas dobijają i uświadamiają, że to taka mała matura. Może i mają rację, ale czy jest to jakikolwiek sens mówić nam o tym co chwile? Już nie będę się nawet wypowiadać o tym jak ten czas szybko leci, bo jestem tym serio przerażona ;-;
Przyznam sama, że nie dałam jakiegoś popisu z nauką w gimnazjum i naprawdę tego żałuję, ponieważ są niezłe potem konsekfencje. Nie twierdzę, że jakoś fatalnie się uczyłam tylko nie dałam z siebie wszystkiego na co mnie stać, byłam/jestem strasznie leniwa. Serio nie macie pojęcia jak mnie to przeraża, dlatego cały czas szukam takiej motywacji która będzie mnie motywowała 24h na dobę, a nie tylko na chwilę. Jestem serio takim typem człowieka, że motywacja trwa krótko i lenistwo szybko przejmuje pałeczkę, ale jak temu zapobiec? To w dalszym ciągu jest dla mnie tajemnica.

